Lepiej myśleć

Posted on April 26, 2018
CategoryLifestyle
Rating
0.0

Lubię pisać. Lubię rozmawiać. I lubię myśleć. Piszę o tym co myślę i jak myślę. Komentuję to co widzę w społeczeństwie albo życiu jako takim. Popełniam też czasami teksty o miłości i związku, bo uważam że zbyt często się mówi o seksie i patologiczno-toksycznych odcieniach w związkach, a zbyt mało można spotkać obrazów miłości rodem z bajki o jednorożcach. A przecież taka też istnieje. Też popełniam błędy i mam nadzieję, że moje wnioski pomogą komuś ominąć wdepnięcie choć w jedną kupę, która zawsze gdzieś na nas czeka w życiu.

Ostatnio na blogu:

Lepiej myśleć niż nie. Poradnik jak nie być idiotą.

  • Jak mi idzie z wege, zero waste, i tak dalej…
    by Berenika on July 16, 2018 at 3:44 pm

    Kiedy postanowiłam przejść na dietę wegetariańską, to spodziewałam się, że większość ludzi będzie reagować na tę rewelację z nutką pobłażania i może nawet politowania. Ale całkiem sporo osób (w mojej ocenie chyba nawet większość) było zaciekawionych, bo sami rozważali zrezygnowanie z mięsa albo chociaż znaczne jego ograniczenie. Wege Teraz, po pół roku mojego wege-życia, mogę Wam trochę opowiedzieć jak to jest i może od razu powiem, że wcale nie jest źle. Już na samym początku wspominałam w tym tekście, że dla mnie odstawienie mięsa nie było ani trochę bolesne, ani nie wymagało ode mnie wielkiego poświęcenia. Za to gdybym miała odmówić sobie jogurtu naturalnego… oj, płakałabym. Bo ja w kwestii jogurtu to jestem jak Terry z Brooklyn 9-9 i w zasadzie jogurt z płatkami owsianymi i owocami mogłabym jeść na obiad, śniadanie i kolację. Uwielbiam jajka, majonez, naleśniki, twaróg… i teraz jak tak sobie myślę, to w duszy mi gra nie mięsny, a bar mleczny. Chociaż ja i laktoza nie za bardzo się tolerujemy, to odkąd pojawiły się produkty bez laktozy, to jestem w swoim raju, bo już nie muszę się tak bardzo ograniczać. Jedyne co jest dla mnie trudne przy takim sposobie odżywiania to chodzenie do restauracji. W dużych […] Artykuł Jak mi idzie z wege, zero waste, i tak dalej… pochodzi z serwisu Lepiej myśleć niż nie.. […]

  • Jak sobie poradzić z utratą?
    by Berenika on July 1, 2018 at 3:49 pm

    Zdecydowanie nie jestem ekspertką w dziedzinie jak sobie radzić ze stratą. Jeśli już mamy szukać kogoś takiego, to z pewnością ekspertką w dziedzinie tracenia bliskich osób i w ogóle przeżywania tragedii, byłaby Meredith Grey z Chirurgów. Chociaż jest postacią fikcyjną, to i tak sądzę, że można czegoś się od niej nauczyć w tej materii. Doświadczyłam w życiu kilku strat. Tych bardziej spektakularnych i dość odległych (jak śmierć brata) oraz tych mniej spektakularnych i mniej odległych (jak rozpad przyjaźni). W międzyczasie też było kilka rozpadów serca, ale i tak w tym ponurym rankingu (całe szczęście) jednak wygrywa Meredith. Jeśli chodzi o moją dotychczasową strategię radzenia sobie z rozpadem, rozkładem i utratą, to było otrzepanie się, wzruszenie ramionami i pójście dalej. No bo co mam zrobić? Mam wylewać hektolitry łez na coś, na co nie mam żadnego wpływu? Mam się wściekać, że coś się stało, a przecież ja takiego czegoś się nie spodziewałam? No bywa, co poradzisz, jak nic nie poradzisz, nie? No właśnie jednak nie. Moja mama lubi mawiać, że w naturze nic nie ginie, jedynie zmienia swoje miejsce. I to jest racja. Jeśli nie pozwolisz ujść temu smutkowi, żalowi i złości, to one nie znikną. One jedynie trafią do twojej […] Artykuł Jak sobie poradzić z utratą? pochodzi z serwisu Lepiej myśleć niż nie.. […]

  • Blizny dodają charyzmy
    by Berenika on June 14, 2018 at 7:09 pm

    Nie wstydzę się mojej bladości, piegów, rozstępów ani cellulitu. Uważam, że to wszystko jest częścią mnie i w zasadzie nie mam na te rzeczy większego wpływu. Oczywiście mogę z nimi walczyć i starać się je jakoś poukrywać pod warstwami ubrań czy makijażu, ale już od dawna systematycznie odrzucam te kolejne filtry i nakładki. Po prostu bardziej akceptuję, a niekiedy nawet wręcz cenię te moje niedoskonałości. Niemal odkąd pamiętam męczę się z trądzikiem i wszelkimi niedoskonałościami skóry. Przez to długie lata miałam poczucie własnej wartości gdzieś na poziomie podłogi w mojej piwnicy i byłam przekonana, że nikt nigdy mnie przez to nie będzie w stanie pokochać. No bo nie oszukujmy się – mówiłam sobie – jestem brzydka, paskudna i okropna. Patrzyłam w lustro i miałam ochotę ryczeć albo wręcz rzygać. W dodatku na szkolnych korytarzach mijały mnie dzieciaki, który wrzeszczały mi w twarz teksty w stylu „pryszczaty ryj!!” i tak dalej. Z czasem pod wpływem wielu terapii i koktajlu różnych tabletek mój trądzik się złagodził. Zostały po nim jedynie blizny – te na twarzy i te na psychice. Nie uważałam się już za jakiegoś bazyliszka, ale też nie uważałam się za kogoś, kogo jednoznacznie da się wrzucić do kontenera z napisem […] Artykuł Blizny dodają charyzmy pochodzi z serwisu Lepiej myśleć niż nie.. […]

Write a Review

Click to rate

Claim This Listing

Claim your listing in order to manage the listing page. You will get access to the listing dashboard, where you can upload photos, change the listing content and much more.